One is loved because one is loved. No reason is needed for loving.







Wednesday, 27 October 2010

Ciacho!


Cisto mi WYSZLO!!!! Wohhooo...bylam w totalnym szoku. Moje pierwsze oficjalne ciasto drozdzowe.
Teraz juz nic mi sie straszne.

Starsznie u nas cieplo....nie podoba mi sie...juz wyciagnelam kozaki i kurtki a tu bach 16 stopni..w biurze ogrzewanie na maxa i slonce prosto w okno... i bakterie sie mnoza...niech mrozi :) i sniezy..chociaz troszke.

A jaka pogoda u Was???

Sciskam

Friday, 3 September 2010

Tesknie....

Kochane moje...Tesknie za Wami jak nie wiem co. Tesknie za moim starym miejscem pracy i ludzmi, z ktorymi sie tak bardzo zaprzyjaznilam. We wtorek odbylo sie wielkie pozegnanie.Chyba nie bylo osoby, ktora nie uronilaby chocby jednej lzy.Rany...nie wiedzialam ze bylam az tak lubiana.Jakie to mile....
Wracalam do domu z 5 bukietami kwiatow...czekoladkami, i innymi roznymi prezentami.
Na kartkach jakie otrzymalam bylo tyle milych slow, ze jak wrocilam do domu zryczalam sie ponownie...:(.Oto kilka fotek




Caluje i lece troszke do Was....

Wednesday, 25 August 2010

OMG X3:)

Oh my God!!!!!!!
Nie bylo mnie i nie bylo....
Zycie zwariowane...ale za to jakie wiesci!!!
1 Wrzesnia zaczynam prace w nowej firmie...pewnie myslicie "To juz wiemy"...
Nie zaczynam prace w nowej nowej firmie!!!!
Zwerbowano mnie , krotko mowiac.
Pozycja o niebo lepsza o kasie nie wspominajac!!!
Czuje jakbym sie unosila nad ziemia!!!!
Bede teraz szefowa dzialu!!!!!!!!!!wowowowowow...w firmie Secretsales.com
i bede sobie siedziec na 8 pietrze w budynku na ...uwaga ....Nothing Hil!!!
Gdyby nie uszy cieszylabym sie dookola glowy.
Owszem byla tez smutna czesc...musialam powiedziec mojemu niedoszlemu nowemu szefowi...byl niezle wkur..i bylo mi go strasznie zal...ale niestety chociaz raz musze pomyslec o sobie.
Kochane sciskam Was jak nie wiem co. Ponizej kilka fotek z balangi urodzinowej mego Husbenda:)...




Tak na urodzinki dostal OPONKI:)...dawno sie tak nie cieszyl:)...FaCeci:)...

Tuesday, 17 August 2010

Totalny brak sil.....

Zbieram sily , zbieram zdjecia...bedzie dlugi wpis:).
Zartuje.
Jestem troche zaganiana z tytulu zmiany pracy...szefowa ma sraczke , i robie listy , srysty...zeby wszystko wiedziala co i jak ....i mam juz dosc.
Odwiedzam Was , czytam tylko sladzikow brak...tak jak czasu.

Sciskam mocno, miziam i podgryzam:)hihihi.

Wednesday, 11 August 2010

Dobrych wiesci ciag dalszy:)


No i chyba nadszedl czas na nasza dobra passe.
Te z Was , ktore czytaly wiedza ze moj J mial troche klopotow z praca. Z racji ze pracuje sam dla siebie...juz nie:)!!!!!
Otoz zagadalam do pewnego Pana u mnie w budynku i okazalo sie ze potrzebuje kierowcy na pol etatu narazie ale co tam!!!! I tak sie ciesze jakbym w totka wygrala!!!
Zwsze to pewne co mieisac pieniazki, nie wazne ile!!!
Moj J tez od razu lepiej sie czuje i taki radosny.
Bedzie pracowal w firmie kateringowej i rozowzil miedzy innymi sushi:) dla managerow bankow:)!!!!
Jeny mam ochote wyjsc na ulice i zatanczyc makarene!!!!!
To tylko potwierdza moja teorie:
TRZEBA MYSLEC P O Z Y T Y W N I E!!!! A wtedy dobre rzeczy same przyjda!!!!

Kochane sciskam Was wszystkie cieplo i radosnie.

Monday, 9 August 2010

Ludzie bez serca....

Dzisiaj krotko...
Wkurzyl mnie jeden palant dzisiaj...
Stalam na przystanku i obserwowalam koteczka, bardzo podobnego do mojego jak sobie ganial od plota do plota:).No i wyladowal za plotem w domku centralnie na przeciwko przystanku...ja patrze a koles wyszedl z domu...mlody byl...max 33 lata...i widzial ze tamten kocurek zaraz wskoczy na werande...no i poczekal i jak go nie kopnie...biedaczysko az wylecial na droge...bo bramka byla otwarta...
No ja PIERDZIELE...jak nie wrzasne...podlecialam do niego i dre sie co robi...a ten mi sie smieje w twarz...ja do niego ze to nie jest smieszne i ze jak tak dlaje to mu przywale w morde, rzucilam jeszcze kilkoma fakami....i powiedzialam zebym sper....
Jezuniu nienawidze ludzi , ktorzy traktuja takie zwierzaczki przedmiotowo...przeciez ta istatka tez mysli i czuje...ciesze sie ze moj Gismulek to kotek domowy...umarlabym inaczej ze strachu...ponizej MOJ Pan PREZESIK:)



Nie patrzcie na balagan...pranko do prasowanka:)

Tuesday, 3 August 2010

Chce jeszcze!!!!

Wstajemy o 7 rano w sobote...a tu pada.Moj J juz panika, ze jak to bedziemy jezdzic na karuzelach jak pada..Ja mowie ze sie wypogodzi i niech nie sra po gaciach:).
No i oczywiscie mialam racje.Dokladnie w momencie , wktorym stanelismy w kolejce przestalo padac. Za pol godzinki dolaczyl do nas moj brat z kuzynka.
Bylo CZADOWO...Oczywiscie najbardziej nam zalezalo na przejazdzce na PILE..taka karuzela zrobiona na styl filmu PILA....no i bieglismy jak wszyscy, zeby nie stac w kolejce...a tu bach...nieczynna...myslalam ze mnie szlag jasny trafi. No wiec oblatalismy wszystko inne...miedzy innymi taka, ktora ma przyspieszenie jak formula 1.i w 3 sekundy znajdujesz sie 60 metrow na ziemia....az sie spocilam:).
No i jak wrocilismy okazalo sie ze bedziemy stac 70 min w kolejce....
Ale moje kochane ...bylo warto!!!
Najlepsza atrakcja!!!!
Oto kilka fotek...
Z mezulkiem i braciszkiem Piotrusiem:)


Przejazdzka na PILE:)

Friday, 30 July 2010

Mam nowa prace!!!!!

A wiec szczegoly dogadane.
1 Wrzesnia 2010 zaczynam nowa prace!!!!
Alez jestem podekscytowana. zarabiac bede na poczatek troszke wiecej, ale wiem ze jesli dam z siebie wszystko...a taki mam zamiar,to i kasa bedzie lepsza!
Nowe wyzwanie...cudnie. Myslalam ze umre na moim obecnym stanowisku pracy!
A tu prosze nie...No i nie bede musiala sie wiecej ubierac jak pani nauczycielka...tzn wiecie elegancko...tutaj moge pozwolic sobie wlasciwie na everything:)
Jutro wyjazd do Thorpe Parku...takie zajebiste wesole miasteczko ...nie moge sie doczekac.
A ponizej maly zarcik:)
Milego weekendu kochane!!!!

Wednesday, 28 July 2010

NEW JOB.....very possible!!!!


Nie myslalam ze nadejdzie taki dzien....a moze gdzies podswiadomie myslalam tylko nie dopuszczalam do siebie takiej mysli. Chyba gdzies mam jeszcze jakies kompleksy.Ale o jest duzo ludzi, ktorych we mnie wierzy i to mi dodaje otuchy.
Pracuje obecnie jako office manager w centrum biznesowym, wynajmujemy biura roznym firmom, zajmuje sie tutaj doslownie wszystkim, od wynajmu biur , przez ksiegowosc a ostatnio nawet recepcje(niby nie maja kasy na recepcjonistke).
Trzymam sie tej pracy , no bo moj J, raz pracuje raz nie wiec ja musze miec cos pewnego. Ale okazalo sie ze jedna z firm bedzie potrzebowala kogos na stanowisko sales representative:), fajnie brzmi.A tak naprawde to szukanie nowych klientow w Anglii ale nie tylko , oraz odwiedzanie starych klientow z nowymi produktami. A teraz najlepsza czesc. Ta firma zajmuje sie sprzedaza bizuterii do sklepow, miedzy innymi C&A w Niemczech.I nie bede jedna z tych osob , ktore spedzaja caly dzien w samochodzie...tego bym nie chciala.
dzisiaj mam spotkanie...ciekawe co sie okaze.
Aha moja szefowa nie potraktowala mnie chyba zbyt powaznie...pomyslala chyba ze skoro pracuje tutaj juz 5 lat to chyba nic nie zmienie...ale oni nie chca dac wiecej kasiurki...a ta firma da...no i naucze sie czegos nowego. gadane mam wiec mysle ze bedzie dobrze.

Aha wczoraj Madzior mowi do mnie tak : Ania zmien ta swoja prace bo i mnie juz ona wkurwia:).
Madziu jestes The BEST!!!! Wlasnie nad tym pracuje!

CZuje sie juz dobrze, niech sie tylko szwy rozplyna i forma wroci w 100%.

Caluje moje Kochane!!!

Monday, 26 July 2010

Pierwszy dzien w pracy!

Tak wiec po malym "odpoczynku" wrocilam do pracy. Przyznam sie szczerze ze mialam okropnego lenia no i jestem jeszcze troszke slaba.Ale wszystko wraca do normy. Nadrobilam juz troszke robotki papierkowej i mysle ze reszta dnia...relax:).Bede nadrabiac zaleglosci u WAs. O dziwo bedac w domu nie dalam rady...ze wzgledow...hmmm no nie moglam siedziec na tylku:).
Kochane dziekuje ze zyczenia .
Prezent dla tesciow zamowiony...w koncy zdecydowalam sie na ta ksiege...nie mam weny ani czasu na nic wiecej. A jak pojedziemy do Polski kupimy cos konkretniejszego:).
No to lece do WAS.
Sciskam

Thursday, 22 July 2010

Dochodze do siebie...:)

No wiec jestem juz w domku, wlasciwie bylam juz wczoraj..ale na wpol zywa:).
Wszystko przebieglo pomyslnie.Teraz niech sie tylko goi szybko, bo nie moge siedziec:).Wiec pisze do Was z pozycji stojacej.Nie mam laptopa ale normalnego kompa...hihihi.Doswiadczenie z angielskiego szpitala o dziwo bardzo pozytywne:).
Kochane dziekuje za pamiec.
Odezwe sie wkrotce!!!

Tuesday, 20 July 2010

POMOCY!!!

Dziewczyny wlasnie mnie olsnilo ze moi tesciowie 9 Sierpnia obchodza 35 Rocznice Slubu. Kurcze nie wiem co im kupic na prezent. Moj slubny tym bardziej.
A jeszcze na dodatek budzet ograniczony...wrrrr.
Znalazlam cos takiego...ale nadal nie jestem przekonana...

Oczywiscie sa rozne warianty kwiatowe itd.
Czekam na wasze komentarze i ewentualne pomysly.
Z gory dziekuje.

Jutro zabieg...takze pojawie sie pewnie w czwartek i opisze wrazenia:).
Sciskam

Monday, 19 July 2010

Lepiej...


W koncu doszlam do siebie.Mozna tak powiedziec. Po tygodniu zmagania sie z choroba czuje sie juz prawie OK.Odzyskalam glos. Niestety nie bylo miejsca na chorobowe..wiec antybiotyk i do pracy. Na szczescie podzialal.
Nie moglam pojsc na chorobowe bo od srody ide...nie ze sobie zaplanowalam kolejna chorobe ale czeka mnie maly zabieg w szpitalu w srode wiec bede potrzebowac kilku dni zeby dojsc do siebie.szczegolnie ze zabieg ma byc wykonany pod narkoza.
Troche zaczynam sie bac...bo jeszcze dwa dni...teraz dopiero dochodzi do mnie wszystko. Szczescie w nieszczesciu ze powinnam pojsc do domu tego samego dnia.Nie bylam jeszcze w english hospital...takze cierpne na sama mysl.
Dwa ostatnie dni w pracy napewno beda "cudowne" i nie watpie, ze moja szefowa dolozy wzelkich staran abym nie miala chwili czasu.Ale wale ja:).

Kochane milego tygodnia.

PS. aha zeby uniknac pytan napisze tylko krotko ze chodzi o sprawy kobiece.
Na zdjeciu szpital w ktorym bede.Rzyt beretem od miejsca mojej pracy.

Monday, 12 July 2010

Zdycham!!!

Zapalenie gardla...czy to jest normalne w lipcu przy 30-stopniowych upalach???
Moze i nie normalne ale moze sie zdarzyc:(.I przytrafilo sie wlasnie mi. A ze jestem rowniez angielska alergiczka (angielska bo tak naprawde to nie wiem na co , lekarz powiedzial ze mam alergie i juz...chyba na wszystko co sie napatoczy).
No i weekend spedzilam z rolka papieru toaletowego i strepsilsem w ustach.
Owszem bylam sie opalac i w sobote i w niedziele , po godzince...nie moglam wytrzymac w domu a na powietrzu mimo ze bylo goraco oddychalo mi sie znacznie lepiej.
I kurde z tego wszystkiego zaczyna mi sie kaszel...w dupe jeza...
Maz wykopal mnie z syplani :) bo ma fobie na bakterie...i nie zartuje...nie zbliza sie do mnie na dwa metry i chodzi i dezynfekuje wszystko co moze...taki juz jego urok:).
Kochane milego tygodnia!!

PS. i W sumie ciesze sie ze Hiszpania wygrala!!!! Zasluzyli sobie!!!

Thursday, 8 July 2010

Troszke sie pochwale!!

Jak juz pisalam dostalismy paczke od tesciow!!!
24 kg, troszke tam tego bylo.
Mam kilka zdjec wiec sie chwale:).
W paczce znalazlam miedzy innymi , 3 pary kolczykow, bluze dla J , spodenki dresowe, super torebke skorzana prosto z Italii:), pucharki do lodow, talerzyki deserowe,lakiery do zdobienia paznokci, chyba z "kologram" szyszek na choinke....ojej tylko tyle pamietam...A oto kilka zdjec.Reszta przy okazji:)





Aha...i jest mi bardzo smutno ze Niemcy wtopili...
Tak im kibicowalam:):

Monday, 5 July 2010

Potrzebuje urlopu po weekendzie....

Dawno nie mialam tak zapelnionego czasu na weekend. Totalny brak czasu na sen:).
Zaczelam w piatek od generalnego sprzatania w domku...
Sobota , pobudka o 5:40 rano.Jechalam z mezulkiem na malowanie.Uwielbiam to robic a malo jest okazji wiec co tam...Skonczylismy o 2:15...w sam raz na mecz Niemcy - Argentyna... Ah co to byl za mecz...chyba cale osiedla nas slyszalo!!! Radosci nie bylo konca.
Po meczu szybkie kompanko i grill....Balowalismy do 2 bylo cudownie, goralskie przespiewki , calowanie:), balety i pyszne jedzonko!!! Oby wiecej takich.
Do domku wracalismy na nozkach bo to niedaleko krokiem lekko chwiejnym:).
Aha...dostalismy paczke od tesciow na spozniony dzien dziecka:(24kg).Alez bede sie jutro chwalic.Paczke rozpakowalismy po powrocie z grilla...hahaha.
Niedziela to tylko tygodniowe zakupki i urodzinki coreczki naszych przyjaciol.Niestety solenizantka byla tak zmeczona upalem ze zasnela zanim goscie przybyli i juz nie chciala wstac:).Jeszcze nie bylam na takiej imprezce.Ale jak to mowia, zawsze jest czas na pierwszy raz:).

Ponizej zdjecia: ja w akcji z pedzlem...ja grilowo i ja z mezulem na grilu.
Ta biala koszula kupiona na ostatnim polowaniu za jedyne 8 fuciakow:), zamiast paska super apaszka panterkowa od Madziorka:)



Monday, 28 June 2010

Weekend typowo wariacki:).

Juz nie pamietam kiedy mialam taki fajnie zapelniony czas na weekend.
dwa dni jak z bata strzelil.
Wypad nad morze jak najbardziej wypalil! Pojechalismy na trzy samochody, dwie godzinki i bylismy na miejscu. miejsce fajne, choc plaza mikroskopijna w porownaniu np. do plazy w Polsce, ale z fajnym towarzystwem zawsze super!
Pogoda byla cudowna, slonko grzalo, wcinalismy lody, gralismy w siatkowke i moczylismy tyleczki choc woda zdrowo zimna i slona jak jasny gwint.
Oto zdjecia, ktore wydebilam od znajomych.My niestety zapomnielismy telefonow i aparatu....:(.
To my:)


Zenska czesc wycieczki..ta "czarna " pani jest po wczasach na Krecie..na nia nie patrzcie:)...ja 2 z lewej:)



W sobote za to wyskoczylam z sasiadka na male zakupki.Jutro sie pochwale.Byly tlumy i pyszne "cos" z truskawkami:).

Dzisiaj padam na twarz i skupiam sie niezmiernie co by nie zasnac..straszne u nas upaly..w nocy 19 stopni.Spalam pol naga dzisiaj a i tak goraco bylo nieziemnsko...no ale nie narzekam bo jeszcze zacznie padac:)

Friday, 25 June 2010

Produkcja:)


Wczoraj po pracy dostalam niezlego powerka.
Wprawdzie upal u nas starszny ale co tam...W taki o to sposob o godzinie 6 popoludniu zabralam sie za "trzaskanie" pierogow ruskich.To jedna z pierwszych rzeczy jakich mama nauczyla mnie robic (kluski slaskie byly pierwsze:)).Walnelam 90...zamrozilam sobie pieknie, bo w takie upaly to apetyt zerowy, tylko hektolitry wody i wszystkiego mokrego co w rece wpadnie.
uwielbiam pozniej to uczucie ze po pracy wpadam, zamrazarowe skarby wyciagam i bach obiad gotowy:).
Weekend zapowiada sie cudnie...moze morze i festiwal smaku:).
Zobaczymy co wypali.
Milego...

Monday, 21 June 2010

Lejdis najt:)

Nareszcie udalo mi sie zebrac kilka bab i urzadzic wieczor tylko dla nas:).
Imprezka byla swietna.Obejrzalysmy SATC 1, czaderski film.Bylo pyszne zarelko, miedzy innymi truskawi w czekoladzie i koreczki nabite na ananasa(dzielo mego slubnego:)) i cos do popicia.tym razem raczylysmy sie drinkami: wodeczka+ martini + pepsi..mmmmm pychota.Zarcia mialysmy na cala armie...My babki jestesmy zorganizowane:)
Uwielbiam spedzac z J czas ale taka noc tez byla super.Wiecie opowiesci "ginekologoczne"(oczywiscie te okropne), jaka mascara najlepsza, gdzie kupic fajna "szmatke"...kto z kim zerwal i takie zwykle babskie bzdety.
facetom dalismy troche wolnosci, pojechali do pubu....no ale to chyba ich ostatni wypad...wrocili osobno...:)hahahaha.Nastepnym razem...my na gorze oni na dole...pietrowo mam na mysli.
A oto kilka fot:).
Milego tygodnia ...moj bedzie chyba udany...




Thursday, 17 June 2010

Smierdziele.....

Wsiadam wczoraj do autobusu 226...wracalam z pracy. Udalo mi sie "zagarnac " miejscowke:) wiec Ipodzik na uszy i ksiazka...To tak naprawde chwile relaksu:)...w domu zazwyczaj cos do zrobienia i nie zawsze jest czas na czytanie.
Wszystko bylo pieknie do momentu , w ktorym do autobusu wsiadl mlody facio. wcinal wafle familijne ale na polaka nie wygladal... Usiadl za mna.Ja pierdziu...myslalam ze puszcze pawia...sory dla wszystkich, ktorzy moze cos jedza.tak koles jebal...nie smierdzial...jebal...wyciagnelam z uszu sluchawki a tu jeb gada po polsku!!!Wykrzykniki dlatego ze zawsze wydawalo mi sie ze my POLACY raczej dbamy o siebie. Ni dziwi mnie juz jak jakis hidusior wejdzie i wali od niego...choc to tez nie do zniesienia nie dziwi mnie to az tak bardzo... Ale ten koles rozlozyl mnie na lopatki.Ja nie nalze do osob jakis wsydliwych wiec wstalam i zmienilam miejsce...w sumie to caly autobus zaczal walic wiec wysiadlam dwa przystanki wczesniej...zawsze to troszke ruchu.

Tuesday, 15 June 2010

Upiekszajaco:)

Wczoraj po raz pierwszy zrobilam sobie peeling z kawy. fantastyczna sprawa.Nie parzylam kawy jak niektorzy, dodalam troszke oliwy z oliwek , troszke cynamony i balsamu...wtarlam w dupencje n nogi i brzuch.Efekt mega!!! Skora cudownie gladka i naciagnieta, i zapach piekny.zreszta i tak uwielbiam zapach kawy.
Osatatnio zakupilam tez nowy kremik do twarzy. Moj pierwszy Loreala...no i znowu jestem pod wrazeniem.Skora az emanuje zdrowiem .Goraco polecam!


Musze sie tez zebrac kupic nowu tusz do rzes...polecacie jakis??

Milego dnia wszystkim!

Monday, 14 June 2010

Powekendowo....

Witam poweekendowo(takie slowo chyba nie istnieje:)).Dzien moj zaczal sie iscie wkurzajaco....
Mialo byc tylko 20 stopni, chmury i deszcze.Dlugo niemyslac rajtki na dupe na to spodnie sweterek i kurteczka(taka wiosenna).No bo jak mowia ze 20 stopni i no sun to wypizdzi mnie konkretnie..jak zawsze, wiec wolalam dmuchac na zimne. A tu dupa....20 stopni to moze i bedzie ale do tego SLONCE!!!!Niby powinnam sie cieszyc...no i ciesze ssie..ale juz mi goraco...
Moja fascynacja sportem nadal trwa.biegam wytrwale.Namowilam sasiduche moja i jej bratowa..ale wytrwaly tylko dwa dni:(.I znowu sama ...moze dam ogloszenie ze szukam towarzyszki do biegania:)???hehehe. Narazie zostal mi tylko Ipodzior i dobra muza...Mezul tez jakos malo entuzjastyczny ku bieganiu...ale mowi ze widzi efekty..ze jakos w udach spadlam:)...hehehe a to motywuje mnie do dalszej pracy.
A moze naturalnymi sposobami uda mi sie zwalczyc zle hormony , ktore uniemozliwaiaja zagniezdzenie malego bobaska:)
Milego Tygodnia Kochane!!!!
PS> I juz sie nie denerwuje ma rajtki na dupie:)

Thursday, 10 June 2010

Niematerialistycznie....

Wczoraj odbylam dosc dluga rozmowe z moja mamusia. Wszystko jak zawsze idzie super dopoki nie zacznie drazyc tego samego tematu.
Niestety recesja w "Angoli" dala nam sie we znaki , nie powiem ze bysmy klepali biede...ale zyjemy dosc oszczednie.... A poniewz J pracuje na wlasna reke coraz trudniej o jakies fajne prace(budowlane). Ja na szcescie pracuje wiec jakos pomalutku leci. No ale moja mamcia jak zawsze kazanko dlaczego J nie znajdzie sobie pracy w jakijs firmie...dlaczego nie mamy zadnych inwestycji...domu , ziemi sratata!
Ja na to ze mi takie zycie odopwiada i ze jestem szczesliwa bo jestem kochana , mam co jesc , gdzie mieszkac w co sie ubrac. No i tu wchodzi moj brat. No ale Piotrek kupil wlasnie dom...No i ja dotsje szalu jak slysze taki hasla!!!!wrrrrrr.....
Nie mysle tak jak oni...a tak na marginesie Piotrk nie mial by niczego gdyby jego Pani Ania starsza o 10 lat nie sprzedala mieszkania w Polsce.
Nie powiem napewno wygodniej jest zyc majac pewna wyplate co miesiac...ale nauczylam sie cieszyc malymi rzeczami...a to czy mam dom , albo ferrari....nie ma znaczenia.A jak ktos ma dom...wpaniale!!! Niech ma!!!Nigdy nie zazdroszcze...ciesze sie jak komus sie wiedzie.Moja mama...wiem ze chcialaby jak najlepiej dla mnie..ale skoro jestem szczesliwa....

Tuesday, 8 June 2010

uff...

Weekend minal dosc ciekawie.
Pogoda cudna. W sobote tuz przed wyjsciem do parku na male opalanko wchodze do kuchni zeby zamknac okno, patrze....a Gismo za oknem!!! Parapety u nas sa dosc waskie (kolejny debilizm angielski), a ja otworzylam okno zeby go cofnac ale on zdecydowal sie odwrocic i jeb..spadl mi... I dre sie do J ze gismo spadl i niech patrzy gdzie pobiegl a ja bez zastanowienia dawaj na dol...mialam na sobie tylko bikini i kapcie:).
Na szczescie Gismulek siedzial na parapecie u sasiadki na parterze. Wzielam go na raczki a ten w ryk...tak sie darl jakbym go za skory obdzierala...pewnie ze stresu no i starsznie sie wyrywal...skutek? Szramy na rekach plecach i brzuchu...
No ale nie ma bata..i tak poszlam sie opalac...wprawdzie troche pieklo ale co tam.
Wieczorem pojechalismy zgrzeszyc do McDonsa:), no bo czasami trzeba zjesc cos "gownianego".chipsy ukrocilam wiec chociaz "frytka pol" mi sie nalezy:).
W pracy mam starszny zajob..zmieniamy platforme telefoniczna w budynku, wlasciwie to juz zmienilismy ale problemy jak zawsze sa po...masakra.

nadrobilam juz troche zaleglosci u Was...:)

Aha o niedzieli napisze moze jutro...nie mam narazie czasu:)

Friday, 4 June 2010

Mam i ja.....

Dzieki Madziorkowi i ja dolaczam do "klubu panterek"...
Dostalam panterkowy szal...chyba nawt taki sam jak Madziorkowy.
Wiec oficjalnie DZIEKUJE!!!!!Love Cie...bede teraz kozaczyc w "Londku" ja!!!:)
Postanowilam pochwalic sie tez nowym nabytkiem..nie mam zadnych letnich bucikow w tym kolorze...wiec nadarzyla sie okazaja na ebayu...to sie skusilam.
Pogoda u nas boska!!! Dzis bedzie 27 stopni...zycze Wam wszystkim takiej samej!!!
wczoraj obejrzalam ostatni odcinke KSD...do dupy ze to by ostatni...naprawde sie wkrecilam...moj J tez... Mam nadzieje ze Dziewice wroca juz po wakacjach:)...




A na otarcie moich lez i moze waszych takze moja ulubiona piosenka z Dziewic...:)

Wednesday, 2 June 2010

Ciacho zaliczone:)


Wczoraj ogladalismy "Ciacho" z J. Kurcze swietny film... jak dla mnie naprawde czad. Stenka jak zawsze super...kocham ja!!! no i o dziwo Zukowska mnie nie wpieniala...jak to czyni juz od ponad 100 odcinkow Majki:).Calkiem fajnie wypadla. Malaszynski tez dal rade...no ale dla mnie Master to MECWALDOWSKI!!!! No jest zajebiscie zabawny facio...w kazdej do tej pory znanej mi roli rozbawial mnie do lez!
Moge powiedziec z czystym sumieniem -POLECAM- bo generalnie wszyscy mnie rozsmieszyli!:)

Tuesday, 1 June 2010

Wypoczeta....

To byly cudowne trzy dni!!! W poniedzialek mielismy "tutaj" wolne , stad te trzy dni.
Pogoda niestety nie dopisala ale czas i tak spedzilismy bardzo kreatywnie:).
Mialam chwilke czasu na czytanie ksiazki, ktora czytam i przeczytac nie moge, a ze jest to pierszy angielski tytul po jaki siegnelam zalezy mi jeszcze bardziej.
Udalo mi sie tez trzy dni z rzedu cwiczyc , biedac....bardzo sie ciesze ze dostalam malego powerka:).Zrobilismy tez nasze pierwsze w zyciu "malosolniaki"...alez bylam dumna. Zdjecia ponizej:)
Mysle ze ten tydzien minie szybciutko i znowu bede sie cieszyc weekendzikiem ...tym razem krotszym ..ale co tam:).
Na dobry poczatek mojego tygodnia a waszego wtorku Gismo w wersji "tylko mnie kochaj" i ja w wersji spacerowej:)oraz nasze malosolniaki:)...tylko chyba w innej kolejnosci.
No i wszystkiego najlepszego dla nas wszystkich!!!Wszyscy przecie\z jestesmy dziecmi!!!:)Ale szczegolne usciski dla Waszych malych skarbeczkow!!!Jasia, Zosi, Amelci, Jagienki...


Thursday, 27 May 2010

......

Wczorajszy dzien bardzo mnie rozczulil.Dzien Mamy zawsze jakos mnie tak rozkleja, a odkad na obczyznie jeszcze bardziej.No i starzeje sie... Skaladajac mamusi mojej zyczenia i nawet tesciowej poplakalam sie...no i czytajac post Beti tez sie poryczalam...
A poza tym bardzo chcialabym byc mama...i coraz bardziej mnie to przygnebia...
Zawsze mowilam wszystkim ktorzy mieli klopot z zajsciem w ciaze, zeby sie nie poddawali i nie zniechecali bo to dziala bardzo niekorzystnie...o ironio..latwo komus radzic....A teraz ja slucham takich rad...
I jeszcze ta obrzygana pogoda....
Alez ja marudze....
Mam nadzieje ze u was weselej....

Wednesday, 26 May 2010

Lajf....

Weekend minal pieknie i cudownie...slonce pieklo...latalismy bo grilowych znajomych:)(my niestety ogrody ni w zab..ani nawet balkonu), opalalismy sie w praku , wcinalismy arbuza...
Nistety wszystko co piekne szybko sie konczy.
W poniedzialek znowu do pracy. Moja szefowa namietnie mnie wkur***. No bo czy to moja wina ze chce zrobic z siebie ksiegowa od siedmiu bolesci i wielce nie moze sie zdecydwac na system ksiegowosci.Nie bylo by w tym nic dziwnego tylko wychodzi na to ze ja miesieczne faktury mam robic podwijnie, juz drugi miesiac z rzedu...najpierw w jednym pozniej w drugim systemie. Ocipiec mozna.
Oprocz tego moj braciszek jest w trakcie rozwodu...masakra. Ostatnio nawet myslalam jaki dziwny zbieg okolicznosci...pobrali sie w 1997 -piersza wielka powodz w Polsce.Trzynacie lat pozniej rozwod....i tez powodz...

Pojawilo sie swiatelko w tunelu ze moze uda nam sie wyrwac do Spain na pare dni...kurcze super by bylo...Oczywiscie nadal wszystko rozwazamy i kalkulujemy , no bo wiecie a to wulkan a to praca...Ostatecznie zostanie nam Walia + ocean + namiot:)... w sumie jest tam pieknie tylko ze upalow brak...Czas pokaze...

Thursday, 20 May 2010

Gismo...


Chcialabym Wam przedstawic moja mala iskiereczke:) Gismusia!
Jest z nami od prawie dwoch lat. Ja, kiedys przeciwniczka kotow...nagle je pokochalam.
J kupil mi go tuz przed swoim wyjazdem do Polski.Musial wyjechac na 3 cale dlugie miesiace...Gdyby nie Gismolino..zwariowalabym.
Teraz nie wyobrazam sobie naszego domu bez niego.
Do szczescie brakuje mi tylko malego dzidziusia w brzuszku:).Ale pracujemy nad tym...

Wednesday, 19 May 2010

Madziorek...

Madziorek to takie drobne stworzatko, ktore umila mi zycie prawie kazdego dnia...Godziny spedzone na gg...smiechy , rozprawiania...Dzisiaj bylo smutno...Czytalysmy blog Rozyczki Nowak...piekna opowiesc o milosci , oddaniu i smierci niestety...Bardzo sie rozczulilam...
Czesto zagladam rowniez tutaj...http://65redroses.livejournal.com/ ...ta historia napawa mnie dziwnym smutkiem ale i optymizmem i wiara w ludzi...
Madziorku szkoda ze nie ma Cie nie ma blizej...ale dzieki temu kto stworzyl GG:)

Caluchy

Monday, 17 May 2010

Weekend ....i juz po...


Weekendzik minal jak z bata strzelil:(...naszczescie byl super. Pogoda w Londku(tak Madziorek nazywa Londyn) o dziwo dopisala...troszke padalo w niedziele ale ogolnie bez zarzutow.
Czas minal nam super, spacery, zakupy, i kilka partyjek w scrabble z sasiadami.
No...mamy swienych sasiadow co tu duzo pisac..Wprowadzili sie dwa lata temu ...sa naprawde fantastyczni, wymiana ciastowa i potrawowa praktycznie co tydzien...fajnie tak.A i cukier jest od kogo pozyczyc:).
milo jest miec jakies polskie "mordki" kolo siebie.
Dogadujemy sie super i dbamy o siebie nawzajem , no i bezpieczniej tak jakos.
Ja juz w pracy ...czekam z niecierpliwoscia na kolejny weekend..pogoda ma byc boska!!!
Milego tygodnia Kochane!!! I niech juz przestanie u Was padac .
Wysylam troszke angielskiego slonka:)

Friday, 14 May 2010

Piatek, piatek...


Piatek to moj bezapelacyjnie ulubiony dzien tygodnia.
Ostatni dzien w pracy i dwa cudowne dni spedzone z moim mezem.
Nalezymy do tych par , ktore uwielbiaja spedzac ze soba czas...kazda wolna minutke.
Dlatego nie zawsze rozumiem jak ktos mowi, ze potrzebuje odpoczac od meza, zony...no ale to tylko ja....
Poznalismy sie na czaterii....zupelnie nie planujac zwiazkow...a po dwoch godzinach rozmowy przez telefon wiedzialam ze chce spedzic z J reszte mojego zycia!
Pozniej juz polecialo....11-go Marca 2005 zamieszkalismy razem, dwa tygodnie pozniej byly oswiadczyny...a w Grudniu slub.... To byl najlepszy wybor w moim zyciu!!!
Mimo trudnosci , ktore w zyciu juz nie raz napotkalismy a bylo ich niestety sporo, trwamy przy sobie jeszcze sliniejsi...
Kazdemu zycze takiej milosci...
Zapomnialam dodac ze poznalismy sie 17 Stycznia 2005:)

Thursday, 13 May 2010

Wzielam sie za siebie...?:)

Od jakiegos czasu postawiam sobie ze zaczne cwiczyc i uzywac codziennie kremu na cellulit....no i tak mi jakos zeszlo...
Az tu nagle w Poniedzialek..pelna mobilizacja...sufr po necie jak domowymi sposobami pozbyc sie czegos czego raczej nie da sie pozbyc...cellulitu.No ale jesli choc troszke ujedrnie swoj sznowny tyleczek to bedzie super.
Niestety siedzenie za biurkiem 8 godzin dziennie nie sprzyja jedrnosci wiec trzeba cos dzialac.
Najpiew kuracja detoksujaca...sok z kilku cytryn i starty imbir wtarlam w nogi i tylek, na to folia spozywcza, pod koc i pod koldre i pocimy sie...
Musze przyznac ze az sie lepiel poczulam...skora nie byla jak u niemowlaczka ale przeciez nie od razu Krakow zbudowano....
Niedlugo sezon bikini wiec nie ma sie co obijac... No chyba ze uda mi sie zajsc w ciaze to bede ujedrniona pania w ciazy:):).
Aha...i od Poniedzialku dzielnie spacerujemy z J po parku

Wednesday, 12 May 2010

Powrot....

No i rozpoczelam nadawanie....
Postanowilam ponownie zalozyc bloga ...za namowa mojej przyjaciolki Madzi, znanej wiekszoci jako Madzior:)
Moj poprzedni zostal skasowany po malym starciu z kochanym mezem, ktoremu niestety nie spodobal sie pomysl dzielenia z innymi swym zyciem...:)...Taka mal obsejsa prywatnosci:):)
Tym razem wie o blogu ...powiedzialam ze skoro on ma swoje hobby...moim niech bedzie pisanie...chocby bloga.
Pozdrawiam wszystkich a w szczegolnoscie Ciebie M i ksiecia J.