No i oczywiscie mialam racje.Dokladnie w momencie , wktorym stanelismy w kolejce przestalo padac. Za pol godzinki dolaczyl do nas moj brat z kuzynka.
Bylo CZADOWO...Oczywiscie najbardziej nam zalezalo na przejazdzce na PILE..taka karuzela zrobiona na styl filmu PILA....no i bieglismy jak wszyscy, zeby nie stac w kolejce...a tu bach...nieczynna...myslalam ze mnie szlag jasny trafi. No wiec oblatalismy wszystko inne...miedzy innymi taka, ktora ma przyspieszenie jak formula 1.i w 3 sekundy znajdujesz sie 60 metrow na ziemia....az sie spocilam:).
No i jak wrocilismy okazalo sie ze bedziemy stac 70 min w kolejce....
Ale moje kochane ...bylo warto!!!
Najlepsza atrakcja!!!!
Oto kilka fotek...
Z mezulkiem i braciszkiem Piotrusiem:)


Przejazdzka na PILE:)

Tak, niestety tak, eh, zycie. Ja nie lubię takich 'atrakcji' ;))
ReplyDeleteZosienka ma sie dobrze, pełza jak szalona, czym zbiera wszystkie brudy z podłogi, nie wiem jakim cudem, bo i odkurzana i myta była, heh.
Fajna zabawa :D Ja już bym nie szła na to ale kiedyś czemu nie. ;)))
ReplyDeleteooo super :) ja byłam w tamtym roku w Atenach na Scream tower. Do góry i potem w ciagu sekundy lecisz w dół... Jak zeszłam to się trzesłam :D
ReplyDeleteminy na tym ostatniej focie macie wyborowe :D co do facetów, ja doszlam do wniocha ze to wina matek i nasza tez niestety :)
ReplyDeleteOj, to atrakcje nie dla mnie, ja się nie nadaję na takie tam, a mój żołądek w ogóle;)
ReplyDeleteoj jak dla mnie to za dużo wrażeń ale miny maci e świetne
ReplyDeleteHej Karteczkę już wysłałam kilka dni temu. Lada dzień powinna być:) Wyglądaj listonosza;)
ReplyDeleteWow, niezła zabawa :)
ReplyDeleteA Warszawę tak naprawdę zwiedziłam troszkę dopiero teraz, bo wcześniej byłam tam w V klasie podstawówki i niewiele pamiętam ;)
ja zawsze z sercem w gardle wchodzę na takie karuzele ;)
ReplyDeleteCieszę się że się kartka podoba:)
ReplyDelete