One is loved because one is loved. No reason is needed for loving.







Thursday, 17 June 2010

Smierdziele.....

Wsiadam wczoraj do autobusu 226...wracalam z pracy. Udalo mi sie "zagarnac " miejscowke:) wiec Ipodzik na uszy i ksiazka...To tak naprawde chwile relaksu:)...w domu zazwyczaj cos do zrobienia i nie zawsze jest czas na czytanie.
Wszystko bylo pieknie do momentu , w ktorym do autobusu wsiadl mlody facio. wcinal wafle familijne ale na polaka nie wygladal... Usiadl za mna.Ja pierdziu...myslalam ze puszcze pawia...sory dla wszystkich, ktorzy moze cos jedza.tak koles jebal...nie smierdzial...jebal...wyciagnelam z uszu sluchawki a tu jeb gada po polsku!!!Wykrzykniki dlatego ze zawsze wydawalo mi sie ze my POLACY raczej dbamy o siebie. Ni dziwi mnie juz jak jakis hidusior wejdzie i wali od niego...choc to tez nie do zniesienia nie dziwi mnie to az tak bardzo... Ale ten koles rozlozyl mnie na lopatki.Ja nie nalze do osob jakis wsydliwych wiec wstalam i zmienilam miejsce...w sumie to caly autobus zaczal walic wiec wysiadlam dwa przystanki wczesniej...zawsze to troszke ruchu.

8 comments:

  1. juuuuuuuu bleeeee okropieństwo :P musiało okropnie walić :P pozdrawiam pachnąco :*

    ReplyDelete
  2. jaaaaa.... a u mnie miodowo korzennie! ha ha ha ha .... sobie spacer zrobiłaś :)

    ReplyDelete
  3. hahaha, no niezbyt przyjemnie, że tak powiem

    ReplyDelete
  4. o bleee... nie zazdroszczę.
    Dzięki za życzenia powodzenia, przydadzą się :)

    ReplyDelete
  5. nie cierpie smierdzieli autobusowo-ramwajowych ;//

    ReplyDelete
  6. no tak...ale właśnie jest tego plus miałaś trochę ruchu:)

    ReplyDelete
  7. Zawsze jak w transporcie publicznym zaczyna intensywnie jechać curry, to wiem, że przejechałam przez dzielnice hinduską ;D

    Swoją drogę, też się zawsze przesiadam jeśli ktoś śmierdzi, hałasuje, lub robi coś dziwnego (kiedyś siedzący obok mnie chinski dziadek, zaczął namiętnie grzebać sobie między palcami do stup ... myślałam że zwymiotuję O.o)...

    ReplyDelete